Immigration and Employment Services

Artykuły prasowe Archiwum

EMOCJE SĄ ZŁYM DORADCĄ - Gazeta „Życie" 27.04.2010

Dzisiaj dotknę niezmiernie ważnego tematu z pogranicza psychologii. Czynię to w efekcie wysłuchania wielu skarg na odmowy w sprawach, które wydawały się tak proste do przeprowadzenia, że ich ofiary czyniły starania same lub z pomocą znajomego. Tak na zasadzie: A co będziesz stary płacić jakiemuś konsultantowi skoro sami możemy to zrobić, mój kolega nam pomoże i najwyżej będzie cię to flaszkę kosztować.

Psycholodzy twierdzą, że wszyscy ludzie są znacznie bardziej emocjonalni niż logiczni. A tu właśnie rolę grają emocje. Wszyscy doradcy imigracyjni mogą przedstawić dziesiątki przykładów przegranych starań, u podstaw których leżało podniecenie jakimś „skrótem”, kombinacjami, przekonaniem o „łatwiźnie” lub o doświadczeniach jakiegoś wujka, czy kolegi. Część z nich jest do naprawienia i uratowania, ale część niestety nie. W każdym razie nie w krótkim czasie.

Do częstszych spraw zawalonych przez nieprawidłową, niekompetentną ich ocenę, a więc i złe poprowadzenie, należą sponsorowania kogoś z rodziny – męża, żony, rodziców, dzieci. Ponieważ kwestia łączenia rodzin wydaje się oczywistą, więc znakomita większość ludzi taki proces traktuje niewiele poważniej niż zwykły zakup biletu na samolot. „No przecież to wszystko jest prawda” - skarży się pani młoda - „wzięliśmy ślub, mamy metrykę, jesteśmy prawdziwym małżeństwem, to jakim prawem zakwestionowali i nie chcą uznać podstaw do sponsorowania”.

Ano, drodzy małżonkowie, tudzież inni sponsorzy w programach rodzinnych. Wy musicie przekonać urzędnika imigracyjnego, że ten związek nie jest tylko dla papierów. Wszystko musi być tak przygotowane, aby nie było miejsca na wątpliwości. To dla Was wszystko jest oczywiste, prawdziwe, ale takiego przekonania musi nabrać kanadyjski urzędnik. A przynajmniej nie może znaleźć powodów do zakwestionowania Waszej prawdy. Pamiętajcie, że przed nim przewija się dziesiątki podobnych spraw. W dodatku był w tym temacie szkolony. Całość należy dograć, właściwie udokumentować, rozmawiać między sobą i z urzędnikiem (każde z osobna) jak autentyczni małżonkowie. Dajcie mu szansę, aby Wam uwierzył i odbierzcie możliwość zakwestionowania Waszej prawdy. Tym bardziej, gdy jest ona trochę sztukowana.

Przygody w wyniku porady typu a co będziesz stary komuś płacić za poradę i reprezentowanie mogą być też przy staraniach w każdym innym programie. Kilka dni temu wprowadzałam na właściwą ścieżkę pewnego Irlandczyka starającego się o Kanadę poprzez program skilled worker. Chociaż ten człowiek zna bardzo dobrze angielski, niestety wybrał zły program i całe jego starania poszły na marne. A przecież to nie tylko stracony czas i nieco pieniędzy, ale przede wszystkim rozczarowanie, konieczność nowych planów, ustawienia przyszłości, no i oczywiście niepotrzebne adnotacje w kartotece. Nie będą one miały większego znaczenie przy całym dobrze przeprowadzonym procesie, ale stanowią całkowicie zbędny punkt zaczepienia i ewentualnej dyskusji.

Powrót do archiwum

Pic 2
Pic 1