Immigration and Employment Services

Artykuły prasowe Archiwum

TRZYMAJMY SIĘ PRAWA - Gazeta „Życie" 21.09.2010

Jedną z ludzkich cech jest skłonność do szukania ułatwień, skrótów, obejść. Nie inaczej jest w imigracji, a próbę różnych kombinacji podejmują tu ludzie wszystkich nacji, choć oczywiście nie wszyscy w zgodzie z tym samym szablonem. Chociaż pomysłów jest naprawdę dużo, jednak należy mieć świadomość, że urzędnicy i policja imigracyjna zna je wystarczająco dobrze i łatwo rozszyfrowuje ewentualne kolejne. Mając to na uwadze gorąco namawiam do trzymania się prawa.

Parokrotnie pisałam, że znacznie łatwiej jest uzyskać stały pobyt w Kanadzie, niż to się wydaje, byle dobrze znać możliwości lub mieć właściwego, dobrego przewodnika. Istotną sprawą jest tu zawsze wybór właściwej drogi. To niestety nie zawsze jest łatwe nie tylko z uwagi na charakterystykę danego imigranta (jego CV, kartotekę kryminalną, kondycję zdrowotną, układy rodzinne, wiek itp.), ale także jego charakter i doradztwo przyjaciół oraz wszystkowiedzącej „ciotki Mary” lub „wujka Sama”. Bywa, że nawet gdybyśmy w biurze stawali na głowie, pewnych rzeczy nie jesteśmy w stanie przeskoczyć, w tym bardzo często właśnie tego poradnictwa różnorakich ekspertów. Zakorzenienie tego, co „Józek mówił” jest często tak mocne, że w żaden sposób nie idzie go usunąć.

Mając na uwadze z jednej strony dobre serca różnych Józków i ich chęć niesienia pomocy, albo zabłyśnięcia w środowisku, a z drugiej ludzką podatność na ich porady, bardzo często powracam właśnie do tytułowego zalecenia. Warto przy tym zauważyć, że pozostając na gruncie prawa znacznie łatwiej jest wyjść z ewentualnych zawirowań i zaułków, w które można wpaść. Pamiętać też należy, że naprawianie różnych błędów, spowodowanych najczęściej niezbyt lub całkowicie niedobrym poradnictwem lub (i) różnymi kombinacjami jest najczęściej i bardzo trudne, i kosztowne, a często niemożliwe do przeprowadzenia. No a żeby trzymać się prawa, trzeba je przede wszystkim znać. Mało tego - trzeba też rozumieć jego interpretację i umieć wszystko dobrze stosować.

Innym fałszywym doradcą, żeby nie powiedzieć wrogiem, są nasze przyzwyczajenia wywiezione z ojczyzny. Ten temat również dotyczy nie tylko Polaków. Niemalże wszyscy nasi rodacy nauczeni są załatwiania różnych spraw od kuchni, od zakrystii, z posmarowaniem i osobistym dopilnowaniem, i nie rozumieją, że takie działania zamiast pomóc mogą im tu zaszkodzić. Pamiętajmy, że urzędnicy pracują tu zgodnie z ustalonym dla nich rytmem i zakresem obowiązków, i ponaglanie ich lub próba naginania do własnych doświadczeń naprawdę nie tylko nie musi być zaakceptowana, ale przede wszystkim mile widziana. Różne przyzwyczajenia do molestowania telefonami, dopytywania, ponaglanie i, nie daj Boże, pouczania, naprawdę nie przynoszą dobrych rezultatów. Nie narzucajmy różnym urzędnikom i biurom swojego stylu działania, który dobry jest nad Wisłą, ale tu może przynieść naprawdę złe rezultaty.

Powrót do archiwum

Pic 2
Pic 1