Immigration and Employment Services

Artykuły prasowe Archiwum

CZUŁEM SIĘ JAK PRZESTĘPCA - Gazeta „Życie" 18.05.2010

„Czy istnieje jakiś sposób na służby graniczne, aby nie traktowały przyjezdnych jak przestępców? Po tym co przeszedłem na lotnisku odechciało mi się Kanady. Przez tydzień odreagowywałem. Całkiem zepsuli mi urlop. A miało być tak fajnie. Wizy przecież zniesione, to dlaczego tak utrudniają życie. Niech zamkną w cholerę te swoje granice i nikogo nie wpuszczają, to będą mieli spokój”.

Tak zaczęła się rozmowa w ostatni poniedziałek ze świeżym turystą przybyłym do Toronto w celu odwiedzenia krewnych. Chciał pobyć tu z pół roku, ale po ponad trzygodzinnym przesłuchaniu na lotnisku dostał wizę tylko na miesiąc. Zaskoczyło go wiele rzeczy z tego „powitania”. Przyleciał z powrotnym biletem, z adresem i telefonem krewnych mieszkających w Toronto, miał trochę pieniędzy, aby wykazać się, że nie jest goły, potrafił opowiedzieć o chęci poznania Kanady... No i „dlaczego się przyczepili, i traktowali jak przestępcę”.

W pełni rozumiem ból, zdenerwowanie, zawód i złą opinię o „ruchu bezwizowym” z Kanadą wyrażaną przez tego i jemu podobnych polskich turystów przetrzepywanych w urzędzie imigracyjnym na przejściach granicznych. Chwilę mi zajęło, abyśmy mogli wyjaśnić parę istotnych szczegółów tej przygody i następnie spokojnie skorzystać z odpowiednich rozwiązań. Ponieważ nie jest to przypadek odosobniony, więc niniejszym dzielę się radami danymi memu rozmówcy. Jego podstawowym błędem było posiadanie biletu powrotnego z datą za sześć miesięcy, przy słownej deklaracji, że przyleciał na miesięczny urlop. Tę niezgodność wychwycono bardzo szybko i przy niej skoncentrowano uwagę, starając się rozwiać, albo raczej ugruntować podejrzenia o planach półrocznego pobytu i pracy.

Tak, od momentu znalezienia punktu zaczepienia rozmowa mogła (może) stać się nieprzyjemna, gdyż urzędnicy atakują posługując się przeróżnymi chwytami, które znają i ze szkoleń, i z doświadczeń w codziennej pracy. Na przejściach granicznych jest trochę inaczej niż w sądzie, gdzie nie można skazać podejrzanego bez udowodnienia mu winy. Na granicy turysta musi przekonać o swoich uczciwych zamiarach, o faktycznie turystycznych planach, odwiedzinach itp. Nie wszyscy, ale wielu pracujących tam urzędników od imigracji ma jakby policyjne nastawienie do przybyszy i chce gorliwie, a przy tym bardzo urzędowo grać swoją rolę udowodniając ich złe zamiary względem prawa imigracyjnego. Przed tym trzeba umieć się wybronić. Najlepiej zaczynając od dobrej podpórki w postaci odpowiedniego listu-zaproszenia. Przemyślanego, dobrze sformułowanego i ujmującego to, co jest istotne, pomocne dla sprawy, a nie zwykłe bla, bla. I oczywiście ważne jest dobre przygotowanie do tej rozmowy. A „turystycznie” raczej lepiej jest lecieć na 1-2 miesięcy, (z takim biletem powrotnym) i przedłużyć wizę oraz zmienić bilet. Warto temat najpierw przedyskutować z nami.

A wizę tego turysty oczywiście przedłużymy.

Powrót do archiwum

Pic 2
Pic 1