Immigration and Employment Services

Artykuły prasowe Archiwum

NIEPOTRZEBNIE UTRUDNIONE ŻYCIE - Gazeta „Życie" 11.05.2010

„Bardzo chciałbym poznać pani radę w następującej sprawie. Otóż jakieś 6 lat temu przyjechał tu mój dalszy kuzyn. Turystycznie, ale na zarobek. Spodobało mu się no i zaczął myśleć aby załatwić stały pobyt. Taka jedna konsultantka radziła mu azyl. Nawet się tym podniecił, no bo miałby i rządowe zabezpieczenie i pieniądze na czarno. Rodzinne konsylium jednak mu to odradziło, bo porady brzmiały zbyt kolorowo. Nie pasowała nam też następna rada by skorzystał z programu humanitarnego. Kuzyn nie chciał też kombinacji z ożenkiem, bo nie dosyć, że by go to dużo kosztowało, to przecież ma w Polsce żonę i dzieci. Nie chciał kombinować z rozwodem, a jego żona to nawet słuchać nie chciała. No i minęło tyle czasu, a on się na nic nie zaczepił. Czy, a jeśli to jakie ma szanse teraz, żeby dostać tu stały pobyt.?”

Takich lub podobnych sytuacji jest dużo. Chociaż ta była bardzo konkretna, z konieczności, dla bezpieczeństwa osoby zainteresowanej, nie podaję jej szczegółów. Jakie dobre, a jakie złe kroki poczynił krewniak pytającego i podobni mu ludzie? Otóż dużym plusem dla niego jest fakt, że nie poddał się namowom na drogę przez azyl. Do tej metody niemalże jeszcze wczoraj namawiali nawet tzw. wzięci doradcy. Również dobrze, że nie skusiło go tzw. kontraktowe małżeństwo. W jednym i drugim przypadku ochronił swą kasę oraz kartotekę, nie mówiąc już o sumieniu, a także wielkich negatywnych przeżyciach własnych oraz rodziny. Też dobrze, że nie skusił się poradą o skorzystaniu z programu humanitarnego. Bez względu na to jak fenomenalne uzasadnienie by wymyśliła doradczyni, przecież dosyć mało humanitarnym było pozostawienie samej sobie żony i dzieci. Tu też zaoszczędził sporo dolarów i zachował czystość kartoteki.

A co źle uczynił? Przede wszystkim, że nie zapoznał się dobrze z wszystkimi informacjami o imigracji. Wtedy na pewno musiałby przecież dotknąć całej kategorii ekonomicznej. Bardzo też źle, że nie uruchomił swej logiki, tylko całkowicie poddał się opiniom konsultantki, która ponoć kiedyś pomogła krewnym znajomych uzyskać stały pobyt przez azyl. Również źle, że w końcu zaprzestał w ogóle drążyć temat, tylko uwierzył w możliwość powszechnej amnestii dla nielegalnych.

Co stracił krewny moich rozmówców? Przede wszystkim czas. Także kilkuletnią bezpośrednią łączność z rodziną oraz trochę pieniędzy, co wynika z niskiej stawki pracy na czarno, braku ubezpieczenia. Również parę lat niewygodnego życia, jakie cierpią tzw. nieudokumentowani.

Czy i w jaki sposób można wyjść z tej niezbyt przyjemnej pułapki? Oczywiście, że można. Częstokroć w dodatku znacznie łatwiej, niż to by się mogło wydawać. Tak, cały problem można bardzo prawidłowo i bezpiecznie rozwiązać. Nawet wtedy, gdy się tu jest kilka lat nielegalnie.

Powrót do archiwum

Pic 2
Pic 1