Immigration and Employment Services

Artykuły prasowe Archiwum

MAŁŻEŃSTWO WCALE NIE MUSI BYĆ ŁATWĄ DROGĄ - Gazeta „Życie" 11.01.2010

Chcę dzisiaj powrócić do tematu samowystarczalności w prowadzeniu spraw imigracyjnych w kategorii rodzinnej, poprzez sponsorowanie partnerów. Panuje powszechne przekonanie, że to jest – jak to się dzisiaj mówi – pikuś, a więc sprawa tak prosta do załatwienia, że każdy może ją sobie sam poprowadzić. I nawet nie zdajecie sobie Państwo sprawy ile w tym załatwianiu formalności może być przygód i naprawiania różnych błędów.

Niejedna sprawa imigracji poprzez małżeństwo ciągnie się długo z bardzo prozaicznego – jak by się wydawało - powodu, a mianowicie niewystarczająco dobrej znajomości języka angielskiego (francuskiego). Często nasi klienci dziwią się, no bo „przecież aplikację wypełniał rodowity Kanadyjczyk”, albo „robiła to córka (siostrzenica, znajomy), która tu skończyła uniwersytet”. I przy tych uzasadnieniach zapominają, że pies jest pogrzebany w szczegółach, czyli w tym przypadku najczęściej w dobrej znajomości prawniczego języka „kanadyjskiego”.

Pamiętajcie Państwo, że urzędnik imigracyjny naprawdę nie będzie się domyślać co autor aplikacji miał faktycznie na myśli, że może czegoś nie zrozumiał, że się pomylił itd. On ma obowiązek odczytać wszystko tak, jak jest napisane. Nie ma też prawa dokonania samodzielnie poprawki. Jego najprostszym krokiem, całkowicie zgodnym z obowiązującymi i stosowanymi procedurami oraz praktyką jest odesłanie dokumentów do regionalnego biura imigracyjnego. Jego urzędnicy mogą w różny sposób sprawdzać autentyczność związku, choćby poprzez spokojne czekanie i sprawdzanie jego trwałości przy zaistniałych problemach. Mogą zażądać nowych dokumentów potwierdzających dany związek lub rozpoczęcia całego procesu od nowa, co jest czymś normalnym. Oczywistą sprawą jest konieczność poprawienia błędów.

W momencie odesłania do biura regionalnego urzędnik nie kwestionuje prawdziwości związku, lecz ma zastrzeżenia do aplikacji. Często jakiś „mały błąd” staje się poważną przeszkodą hamującą proces nawet na pare lat. No a wszystko zabiera nie tylko czas, ale i pieniądze. No i stawia znak zapytania co do szczęśliwego finału.

Nieraz zdarza mi się widzieć zdenerwowanie i wysłuchiwać ostre wiązanki pod adresem urzędu imigracyjnego obciążanego winą za ciągnącą się kilka lat sprawę i różne dodatkowe koszta. Bywa, że ludzie pewni tej drogi do Kanady czynią w ojczyźnie niepotrzebne pociągnięcia, jak np. wyprzedaż. Bywają nawet przedwczesne zwolnienia z pracy. Przekonanie o konieczności zaakceptowania przez Kanadę małżeństwa z obcokrajowcem i udzielenie mu prawa stałego pobytu w tym kraju jest często tak duże, że ludzie nie zwracaja uwagi na obowiązujące na tej drodze przepisy. Swój akt małżeński utożsamiają z kartą stałego rezydenta i są bardzo zdziwieni, że ktoś może jeszcze czegoś od nich żądać, a w szczególności czepiać się jakichś „drobiazgów”.

Jaka jest tu moja rada? Znacie ją Państwo – bądźcie mądrzy przed szkodą i zawczasu sięgnijcie po dobrą pomoc.

Powrót do archiwum

Pic 2
Pic 1