Immigration and Employment Services

Artykuły prasowe Archiwum

NIE BÓJMY SIĘ DAWAĆ (PROSIĆ O) OFERTY PRACY - Gazeta „Życie" 03.08.2010

„Mój kuzyn jest ksiegowym. Myślałem, że Kanada takich przyjmuje z otwartymi ramionami. A tu okazuje się, że na nowej liście potrzebnych zawodów takiego niestety nie ma. Jakie kuzyn ma szanse tu się dostać na stałe? Czy w ogóle ma jakieś szanse?”

Wielokrotnie pisałam, że w prawie imigracyjnym i stosowanych w nim procedurach zachodzą dość częste i szybkie zmiany. Dlatego warto sięgać do właściwych źródeł informacji i nie ociągać się z podejmowaniem decyzji. W tym konkretnym przypadku, a podobnych jest dużo, jeszcze półtora miesiąca temu można było swobodnie czynić starania w programie Federal Skilled Worker. Na nowej liście tego zawodu nie ma, co wcale nie znaczy, że został w Kanadzie zlikwidowany lub, że nie ma zapotrzebowania na takich fachowców. Może znowu wróci na listę od 1.01.11., czego nawet sam minister dzisiaj nie wie.

Co robić? Na pewno nie radzę biernie czekać na lepsze czasy, tylko szukać innej drogi. Pisałam już kilka razy o Canadian Experience Class, Provinciale/Teritorial Nominee, Care Giver In i programach biznesowych. Przy wszystkich na pewno istotną rolę mogą odegrać krewni i znajomi, pomagający znaleźć właściwego pracodawcę i ułatwienia. Można też, korzystając z ruchu „bezwizowego”, przyjechać i samemu znaleźć pracodawcę. Można również poszukiwania zlecić za uzgodnioną opłatą jakiemuś pośrednikowi. Należy przy tym sprawdzić, czy formalności można załatwiać z terenu Kanady.

Ważną rolę przy trzech z tych programów odgrywa PRACODAWCA. No ale czy znalezienie takiego będzie stanowić problem nie do przebycia dla kogoś, kto bardzo chce uzyskać stały pobyt , albo pomóc w tym krewnemu? Przecież chcieć, to móc!

Aby odpowiedzieć na cytowane na wstępie pytanie potrzebowaliśmy oczywiście znacznie więcej informacji. Chodziło też przecież o to, jaką drogę wybrać, by osiągnąć sukces. Istotnym elementem starań było tu znalezienie odpowiedniego pracodawcy - firma musi istnieć na rynku przynajmniej 1 rok i zatrudniać na etacie minimum 1 osobę. Jej znalezieniem skutecznie zajęli się krewni.

Nie obeszło się bez obaw i pytania pracodawcy: „A co będzie, jeśli w momencie przyjazdu danego pracownika koniunktura się zmieni i nie będę miał dla niego pracy?” Nie dziwię się takim lękom pracodawców, ale ZAPEWNIAM, że nie będą oni zmuszeni do zatrudnienia tego przybysza i włos im z głowy nie spadnie, jeśli tego nie uczynią. Miała prawo zmienić się koniunktura, kondycja firmy, plany właściciela.

Co w takim razie jest istotne w „ofercie pracy”? Otóż mocny sygnał do urzędu pracy, że na takich, konkretnych fachowców jest tu zapotrzebowanie. Oczywiście trzeba dobrze uzasadnić, że właśnie na „wybitnego, unikatowego specjalistę”, ale bez obaw o konsekwencje i restrykcje. Z tej ścieżki korzystają setki imigrantów z różnych krajów.

Powrót do archiwum

Pic 2
Pic 1